rozrywka   podróże   fachowo   poczta   startuj!
jaWsieci
 jaWsieci.pl podróże Moje Miasto STARA OLIWA
 Redaguje: Marcin Stanisław Wilga
Stara Oliwa...
... moje magiczne miejsce w Trójmieście

Świt. Promienie słońca powoli rozświetlają okolicę. Stopniowo z nocnego mroku wyłaniają się niewyraźne kontury szarych i nieco przysadzistych domów starej Oliwy. Pierwszymi oznakami budzenia się miasta są nieliczne samochody, mknące w kierunku obwodnicy Trójmiasta, oraz pasemka siwego dymu z kominów, leniwie unoszące się ponad białymi, spadzistymi dachami. Mimo że nastała kalendarzowa wiosna, światem nadal rządzi zima i wokół zalega świeża powłoka śniegu. Taki właśnie obraz ujrzałem pewnego kwietniowego poranka podczas kolejnej wspinaczki na Pachołka - wyniosłość terenową górującą nad starą Oliwą.

Często zadaję sobie pytanie: dlaczego lubię tu przebywać? Co wyróżnia tę część gdańskiej aglomeracji od innych dzielnic? Myślę, że stara Oliwa posiada swoistą magię - trudną do opisania i wyczuwaną jedynie intuicyjnie, w sposób całkowicie podświadomy (przymiotnik stara w odniesieniu do Oliwy na pewno nie ma pejoratywnego znaczenia). Być może ową magię tworzy kameralność tego historycznego miejsca, o prowincjonalnym charakterze, gdzie czas płynie zdecydowanie wolniej. A może stojące tu domy, trochę zaniedbane - jakby przykurzone - przypominają zabudowę dolnego Sopotu w pobliżu ulicy Chrobrego, przy której to ulicy, jako rodowity małoletni sopocianin, spędziłem kilka lat życia. Na pewno atutem Oliwy jest jej staroświeckość. Brak tu nowoczesnej betonowej zabudowy - nudnej, brzydkiej, wręcz trywialnej - nie pasującej zupełnie do otoczenia słynnej zabytkowej katedry. Prawie każdy z napotkanych domów ma swój własny styl i różni się od pozostałych chociażby inną fasadą, często ze zdobieniami w stylu secesyjnym (widać to m.in. na ulicy Alfa Liczmańskiego). Niedawno, w miejscu kilku powojennych ruin powstały nowe obiekty, nawiązujące generalnie swoją architekturą do istniejącej zabudowy, ale wyróżniające się świeżą kolorystyką. Dlatego nie spotykamy tu architektonicznych dysonansów, widocznych w innych dzielnicach Gdańska (przykładem może być np. City Forum). Nie ujrzymy w starej Oliwie, na szczęście, najnowszej mody przeszczepionej na polski grunt - ogromnych wyzywających reklam oraz amerykańskich barów McDonalda i podobnych obiektów, zachwaszczających krajobraz naszych miast. Przypuszczam, że to po części zasługa organizacji pozarządowych, działających na tym terenie: Stowarzyszenia Stara Oliwa oraz Stowarzyszenia Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Starej Oliwy. Komplementując Oliwę, mógłbym porównać ją do mądrej kobiety w średnim wieku, która nie wpada w panikę i nie próbuje, stosując przeróżne kosmetyki, zatrzeć na swojej twarzy śladów nieuchronnego starzenia. Ogranicza się jedynie do delikatnego makijażu dla podkreślenia swojej urody. Niestety, przez starą Oliwę poprowadzono główne ciągi komunikacyjne, wiodące ulicami Opata Rybińskiego, Stary Rynek Oliwski, Spacerową i Polanki. W okresie nasilonego ruchu samochodów wymienione miejsce traci swój oryginalny, nieco senny charakter i upodabnia się do śródmieścia Gdańska. Panuje tu wówczas uciążliwy komunikacyjny hałas, a powietrze staje się ciężkie od samochodowych spalin (żywiołowy rozwój motoryzacji sprawił, że wielu mieszkańcom Trójmiasta ruch uliczny jawi się jako prawdziwy koszmar).

Otoczenie, w którym powstała Oliwa, musiało zachwycić dawnych osadników w epoce brązu (a może i wcześniej), bowiem archeolodzy znaleźli tu ślady bytności dawnych kultur. Swój rozkwit zawdzięcza Oliwa cystersom, sprowadzonym przez pomorskiego księcia Sambora I. Przez długi czas trwał spór, skąd wywodzi się nazwa tej miejscowości. Przypuszczano, że pierwowzorem nazwy była Góra Oliwna w Jerozolimie (Mons Olivarum), z którą kojarzono wzniesienie Pachołek. Jednak językoznawcy dotarli do praźródła nazwy. Okazało się, że pochodzi ona od rdzawych wód potoków zawierających związki żelaza. Śledząc dzieje Oliwy, możemy dowiedzieć się o trudnym życiu dawnych mieszkańców, o ich zmaganiach z naporem krzyżackim i pruskim - o walce o zachowanie ojczystego języka i polskiej kultury. Słysząc wszechobecne w mowie potocznej wulgaryzmy, zastanawiam się, czy pokolenie powojenne Polaków ma świadomość, że w czasach zaboru i niemieckiej okupacji ich poprzednicy, mówiący w ojczystym języku, byli traktowani na równi z przestępcami (dziwi mnie, że ludzie najczęściej nie widzą w języku polskim, tak jak w zdrowym środowisku, żadnej wartości).

Ale wróćmy do czasów współczesnych. Stara Oliwa stanowi oazę miejskiej zieleni, utworzonej m.in. przez Park im. Mickiewicza, szereg alei oraz zabytkowe dwory dawnych gdańskich patrycjuszy, zlokalizowane przy ulicy Polanki. Oliwski park, atrakcyjny o każdej porze roku, odwiedzany jest licznie przez mieszkańców Trójmiasta. Na jego terenie odnajdziemy sporo rodzimych oraz egzotycznych krzewów i drzew, np. wywodzący się z czasów panowania dinozaurów miłorząb dwuklapowy, grujecznik japoński, tulipanowiec amerykański i inne. Zimą miejsce to staje się ważną ostoją dla kaczek krzyżówek, przybyłych z Rosji i Skandynawii gawronów oraz wiecznie głodnych krzykliwych mew (w Gdańsku mieszka sporo osób, które w tym okresie roku dokarmiają ptaki, także te bytujące w oliwskim parku). Wiosną park wita nas świeżą zielenią oraz urzeka bogactwem kwitnących roślin, a latem pozwala na ukrycie się w cieniu drzew przed dokuczliwym słonecznym skwarem. Ale najpiękniej wygląda jesienią. Jest tu wówczas w miarę cicho i nastrojowo, a barwne kreacje okolicznych drzew i krzewów podkreślają urodę parku. Modny jest, jak co roku, kolor żółty, brązowy, rudy i czerwony. Nieliczni spacerowicze - emeryci, zakochane pary oraz przygodni turyści - powoli suną mokrymi od deszczu alejkami, pokrytymi częściowo dywanem opadłych liści.

Stara Oliwa przytulona jest do zielonych płuc Gdańska - Lasów Oliwskich. Ta bliskość sprawiła, że wiele gatunków zwierząt osiedliło się tuż na granicy zwartej zabudowy. Obecność mazurka na ulicy Kościerskiej świadczy o prowincjonalnym charakterze tej części miasta, choć obserwacje ornitologów wskazują, że wymieniony ptak coraz częściej przenosi się w pobliże dużych aglomeracji. Staw obok zabytkowego młyna przy ulicy Spacerowej zasiedliła para łabędzi niemych, która rokrocznie dochowuje się potomstwa. W sezonie zimowym, w bystrym nurcie Potoku Oliwskiego koło kuźni wodnej i dworku przy ulicy Bytowskiej 4 można wypatrzyć pluszcza. Zimuje on w Polsce a na lęgi wraca do Skandynawii. W rejonie Potoku Prochowego w Dolinie Świeżej Wody kilkakrotnie zaobserwowano zimorodka. W parku widywano puszczyki, mieszkają tu także wiewiórki. Łąki w rejonie stawu przy ulicy Spacerowej odwiedzają dziki i zające, czasami zalatują w ten rejon dzikie gęsi będące na jesiennych przelotach.

Moje magiczne miejsce, o wybitnych walorach estetycznych i tworzące niepowtarzalny nastrój, bezsprzecznie góruje -jak wykazałem- nad betonową pustynią Żabianki lub Przymorza. W czasach PRL-u chciano zburzyć czworaki zlokalizowane przy ulicy Kwietnej. Podobno ta interesująca zabudowa ocalała dzięki pewnemu fortelowi. Otóż jej obrońcy przedstawili argument, że po magnatach pozostały pałace, po szlachcie dworki, a klasa robotnicza nie odziedziczy żadnego zabytku - będzie warstwą bez swej historii materialnej. To przekonało ówczesnych decydentów i dziś możemy oglądać domostwa dawnych robotników. Ilekroć przechodzę Kwietną i mijam czworaki, zawsze oczami wyobraźni widzę w tym miejscu żywy skansen, w którym pracują rymarze, bursztyniarze i metaloplastycy, produkujący pamiątki dla turystów odwiedzających Oliwę. Byłaby to dla nich wielka atrakcja.

Mieszkańcy Oliwy zasadniczo nie różnią się od innych nacji zamieszkujących Trójmiasto, choć obserwując ich ubiór i sposób zachowania widać, że najczęściej nie należą do tzw. ludzi sukcesu. Żyje tu sporo osób w podeszłym wieku, ale lokalną społeczność tworzą także dzieci i młodzież. Jak w każdej gdańskiej dzielnicy i tu napotykamy przedstawicieli marginesu społecznego - osoby nagminnie nadużywające alkoholu. Miejscem ich libacji, taką meliną pod chmurką, stał się m.in. południowy brzeg stawu młyńskiego przy ulicy Spacerowej, czego dowodem jest obecność walających się opakowań po piwie i wódce. Ciekawostką jest fakt oszczędzania przez tę grupę ludzi łabędzi, zakładających swoje gniazdo wczesną wiosną właśnie tuż przy owym brzegu.

Pobliskie Lasy Oliwskie, o których wspomniałem, nierozłącznie związane z Oliwą, jak dotąd nie zostały docenione jako wspaniały teren rekreacyjny i edukacyjny. Niestety, urokliwa Dolina Radości, położona na ich obszarze, za sprawą m.in. pomorskich decydentów ulega od lat powolnej degradacji [m.in. przez dzikie wysypiska śmieci i prace budowlane], podobnie jak popada w ruinę zabytkowy Młyn Prochowy stojący u wylotu Doliny Świeżej Wody. Czy podobny los spotka starą Oliwę? Czy jednak decydenci i architekci uszanują ją? Czy zdoła się ona oprzeć zakusom agresywnego biznesu, który próbuje zawłaszczyć piękno tego wyjątkowego, magicznego miejsca? Liczę, że sami mieszkańcy, zwłaszcza członkowie wcześniej wymienionych tutejszych stowarzyszeń, wbrew różnorodnym odgórnym naciskom nie pozwolą zniszczyć swojej małej ojczyzny, nazywanej ongiś trzecim cudem świata. Sam jestem Wrzeszczaninem, ale zafascynowanym pięknem starej Oliwy, której miłośnicy ostatnio nie dopuścili do lokalizacji na jej terenie kolejnego w Trójmieście giganta handlowego. Wyrażam im za to uznanie i szacunek.


Marcin Stanisław Wilga


Miejski Autostopowy Przewodnik Autostopu


pogoda
wiadomości
prasówka
kalendarz
kontakt:
poczta
sms
czat
dyskusje
forum
blogi
kartki
e-dyski
strony
tematy
szukam:
e-zasoby
tv & radio
odjazdy
rozrywka
podróże
zdrowie
sztuka:
teatr
kino
muzyka
literatura
e-galeria
muzeum
recenzje
inicjatywy
wydarzenia
zakupy
pieniądze
fachowo
patronaty
reklama
taxi




Karton w E-galerii
O portalu | Kontakt | Komunikaty | Pełny nawigator | Reklama | Strony WWW | Serwer | Domeny | Współpraca
© Copyright by jaWsieci 2001-2010. Wszystkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu
[do góry]