rozrywka   podróże   fachowo   poczta   startuj!
jaWsieci
 jaWsieci.pl podróże Moje Miasto PIECKI + MIGOWO - KRAINA TYSIĄCA I JEDNEJ ŁUSKI
 Redaguje: zespół
Piecki + Migowo - kraina tysiąca i jednej łuski
Stoję właśnie przed nieco karkołomnym zadaniem, no bo jak opisać to, co dzisiaj stanowią te dwa miejsca, jako Heimat, jądro mego zakorzenienia w Gdańsku? Piecki i Migowo są dziś w doskonałej większości betonową pustynią, będącą wręcz antytezą miejsca, które ktokolwiek mógłby określić jako swoje. Jednakowoż pod tą całą betonowo-wielkopłytową zabudową kryje się to coś, co pozwala uznawać to miejsce za swoje, za własne, a nie tylko za sypialnię na zadupiu. Górale dzielą siebie samych na "pnioków", "krzoków" i "ptoków"; "ptoki" to świeżo osiedleni, "krzoki" to osiedli do pięciu pokoleń wstecz, a "pnioki" to prawdziwi Górale. Morenę zamieszkują głównie "ptoki" oraz "krzoki", ale jak wiadomo, czas przyspieszył i w przypadku Moreny można mówić już o "pniokach", ludziach którzy zapuścili tu solidne korzenie.

Piecki i Migowo (Pietzkendorf i Müggau) były dawnymi wsiami leżącymi na północny zachód od dawnego Gdańska (tego, co za murami się znajdował) i jego przedmieść. Były to wioski typowo rolnicze, łupione i palone przy każdym oblężeniu miasta. Uprawiano zboże, kartofle, a w licznych stawach hodowano karpie. Z tego powodu nie znajdowało się tu nic godnego uwagi, stan ten zmienił się w XVIII wieku kiedy Uphagenowie (ci sami, co ufundowali dom-muzeum na Długiej) zbudowali sobie na Pieckach letnią rezydencję, przy której z czasem powstał park, a potem mały folwark. W pobliskim Migowie (oddalonym raptem o kilometr) postawiono wówczas drewnianą karczmę na rozstaju dróg, z czasem ją rozebrano, budując tam klasycystyczny dworek. W tym miejscu należałoby cokolwiek wspomnieć o położeniu tych miejsc - Piecki i Migowo leżą na wzgórzach morenowych okalających miasto od zachodu, z większości dziesięciopiętrowców widać morze i panoramę Głównego i Starego Miasta, a jak ładna pogoda, to i Hel.
Dobra, wróćmy do zabudowy; w zasadzie to nic szczególnego później nie budowano, poza zagrodami, które podobnie jak dworki istnieją do dziś. Obie wioski zostały włączone w obręb miasta jeszcze przed wojną, ale nie miało to większego wpływu na rozwój tutejszej architektury. Wojna nie wywarła na Pieckach i Migowie szczególnego piętna, Ruscy praktycznie nie toczyli tu większych walk, ponieważ Niemcy od razu uciekli do Wrzeszcza. Śladami po wojnie są dziś tylko zarośnięte umocnienia i okopy w lesie, no i łuski czy naboje wykopywane przez działkowiczów. Warto też przypomnieć, że to na wzgórzach morenowych stały ruskie działa, które ostrzeliwały Niemców, broniących do upadłego Głównego Miasta, a potem Helu.
Dworek Uphagenów przetrwał wojnę w prawie nienaruszonym stanie, cóż z tego jednak, kiedy zakwaterowano tam kilkanaście (!) rodzin, które uprawiając klasyczną "spychologię" remontową doprowadziły ów budynek do ruiny. Od kiedy pamiętam, dworek ten stał bez okien, a na wysokości pierwszego piętra ktoś napisał "dom Jaruzelskiego". Na miejscu Jaruzela brałbym od razu... Tymczasem w 1989 budynek kupiła jakaś kancelaria czy pracownia i od tej pory można sobie tylko popatrzeć. Nikt już nie puści na stawie sklejanego "Tirpitza" czy "Yamato" z "Małego Modelarza", który po przepłynięciu kilku metrów zostanie rozsadzony saletrą, umieszczoną tam przez sklejającego. Szkoda. Zresztą to już ostatni staw, reszta została osuszona podczas stawiania klocków osiedla Morena albo niwelacji terenu pod "Real" (ale o tym później). Tymczasem coś o dworku migowskim; ten także przetrwał wojnę, w sumie miał do niedawna więcej szczęścia - do lat 90-tych zamieszkiwała tam jedna rodzina. Mój wuj, po powrocie z zagranicy, umyślił sobie jego kupno, jednakże cena zaproponowana przez mieszkańców była zbyt wysoka. Skończyło się na ewakuacji i wywieszeniu tabliczki o niebezpieczeństwie zawalenia. Dziś to tylko ruina, ogrodzona przez nowego właściciela płotem (który okala także park, miejsce spotkań fioletów z okolicy). Tymczasem po wojnie zmieniła się tylko ludność - Niemcy uciekli, przyjechali Polacy, którzy zajmowali się tym samym, co Niemcy, i to nawet przy użyciu należących do nich narzędzi. A więc zboże, kartofle, karpie i wypas krów na łąkach. Najbliżej było do Wrzeszcza, ale jak ktoś jechał do miasta, to wiadomo że miał na myśli Śródmieście (i tak jest do dziś, w całym mieście). Autobus kończył bieg u podnóża wzgórz, koło strzelnicy (skąd brało się łuski po pociskach i tarcze strzeleckie). Na rozległych polach i łąkach swój poligon mieli geodeci z Technikum Geodezyjnego z Wrzeszcza; akurat kolejny z moich wujów był uczniem tejże szkoły. Pewnego razu ćwiczenia się nie odbyły, albowiem wszyscy (łącznie z wykładowcą) byli zajęci podglądaniem przez teodolit jakiejś intensywnie zajmującej się sobą pary, oddalonej o około kilometr.

Z innych historii z czasów przedosiedlowych: brat mojej prababci żył w Gdańsku jeszcze przed wojną, jego żona była Gdańszczanką, ale mówiła tylko po niemiecku, na starość załapała ostrą demencję, która połączona z jej energicznością i ruchliwością owocowała częstymi ucieczkami z domu (Przymorze) do lasu. Pewnego razu ciotka Johanna zaszła aż na Piecki, gdzie śpiącą w krzakach, znalazł pewien pastuch. Czasy piecewsko-migowskiej sielanki dobiegły końca w latach siedemdziesiątych, gdy rozpoczęto budować osiedle Morena, które z czasem zawłaszczyło cały teren obu wiosek. Większość zabudowań rozebrano, a ich mieszkańców, którzy się zresztą ochoczo temu poddali (bo wówczas mieszkanie w blokach mogło mieć posmak nobilitacji), przesiedlono. Przywódcą tubylców był niejaki Odrowąż-Petrykowski (typ jak z Sienkiewicza, bez nogi i z brodą do piersi). Umieścił on całą swoją rodzinę i wszelkich pociotków z całej Polski w blokach Moreny (praktycznie w większości bloków mieszka jakiś przedstawiciel tego rodu). Całe osiedle nazwano Moreną, chociaż dzielnica wówczas stworzona miała nazwę Piecki-Migowo. Na Pieckach mieszkam od 1978 roku, a po przeprowadzce w 1998 na Migowie. Całe osiedle podzielono na jednostki A, B, C... do G, z czasem młodzież zaczęła się antagonizować z powodu podziału osiedla na dwie części przez 2 podstawówki. Moja część , to jest B, razem z A, walczyła na kamienie i skoble z C i D. Można mówić o trwającej już od 15 lat prawdziwej dżihad. Od początku osiedla buduje się na Pieckach kościół wielkości średniowiecznej katedry, przypominający skocznię narciarską. Budować się go będzie następne 20 lat... Tymczasem na Migowie ksiądz, który zaczął budować kościół piecewski, buduje kościół migowski. Tak więc jest nieźle pod tym względem. W międzyczasie wojsko zamknęło poligon, szkoda nie będzie już gdzie po orzełki i łuski chodzić. Zapewne zabudują go kolejnymi rzędami szeregowców, czy też nijakimi domami.

Morena w odróżnieniu o innych sztampowych betonowych osiedli made in Kokoszki [1], zawiera w sobie istotną przeciwwagę dla wielkiej płyty jaką jest zieleń - zarówno Lasu, po przedłużeniu, Oliwskiego, otaczającego osiedle od północy i zachodu, jak też i tzw. wyspy piecewskiej, leżącej dokładnie w samym środku osiedla. Wyspa była w sumie terenem niczyim, znajduje się tu dworek Uphagenów i resztki parku, no i oczywiście "betony", czyli miejsce spotkań okolicznych meneli. W 1998 miasto sprzedało teren pod supermarket "Real" i stację benzynową BP. Wzburzyło to cześć mieszkańców, dla których była to tak naprawdę pierwsza okazja do pomyślenia o swojej "dzielni" w charakterze swojego miejsca. Udało się zrobić demonstrację na przejściach, a potem to poszło już... Budowę supermarketu zaczęła blokować załoga z OLE [2] wspomagana babciami z bloków. Na blokadę przywożono wodę, żarcie; podpisywano petycję przeciwko budowie - "REALnej dewaSTACJI". Blokada stała się miejscem spacerów i spotkań. Efektem blokady nie stała się jednak trwała integracja mieszkańców, niektórym przeszło zaangażowanie, inni mieli inne sprawy na głowie, inni wreszcie wpadli w głęboką paranoję, która nakazywała im jechać do Nowej Zelandii po wsparcie dla blokady (pani Danka) lub też walczyć z prezesem spółdzielni Morena, obwinianego za całe zło w Polsce ("Generał" Jenek). Tymczasem ludzie zgodzili się na stację, która zbudowała im tor dla deskorolek, a supermarket wycofał się z budowy. Połowiczny sukces, ale lepsze to niż nic.

Wspomniane lasy, a także wysokość wzgórz na których leży osiedle, stwarzają specyficzny klimat - jest tu zawsze zimniej niż w Gdańsku, śnieg leży dłużej i prawie zawsze wieje wiatr - zupełnie jak na pobliskich Kaszubach. Niektóre zimy były na tyle ciężkie, że zwierzęta padały z głodu. Pewnego zimowego popołudnia przed moim domem rozegrała się scenka jak z 1970 roku, szła procesja kilku łebków, wiozących na sankach zamarzniętego dzika... Janek Wiśniewski padł? W lesie zawsze było pełno zwierząt, podobnie jak i okopów, ścieżek, dziwnych a niesamowitych miejsc. Kopaliśmy sobie tam bunkry, łaziliśmy z wykrywaczem, a raz koleś z podstawówki wyjął z ziemi minę talerzową.

Tak się zastanawiam czy potrzeba pisać więcej? Np. o łapaniu traszek albo zabawach saletrą i korkami... Chyba nie, ale jak się człowiek rozpędzi, to mu miejsca nie starcza. Mógłbym pisać dalej o lokalnych nazwach, których nie uświadczycie na żadnej mapie, o ścieżkach wydeptywanych na ukos prostokątnych trawników czy innych wreszcie sposobach naznaczania i czynienia własnym przestrzeni miejsca. Okazuje się, że nawet wielkopłytowe osiedle może być Heimatem, co przeczy niektórym socjologom, antropologom czy architektom, którzy wskazują na jednoznacznie alienujący, "odkorzeniający" charakter osiedli takich jak właśnie Morena, czyli Piecki i Migowo.


Bartek Pomierski

Przypisy:
[1] Kokoszki - kombinat wielkiej płyty pod Gdańskiem.
[2] Obywatelska Liga Ekologiczna - trójmiejska grupa Federacji Zielonych.


Miejski Autostopowy Przewodnik Autostopu


pogoda
wiadomości
prasówka
kalendarz
kontakt:
poczta
sms
czat
dyskusje
forum
blogi
kartki
e-dyski
strony
tematy
szukam:
e-zasoby
tv & radio
odjazdy
rozrywka
podróże
zdrowie
sztuka:
teatr
kino
muzyka
literatura
e-galeria
muzeum
recenzje
inicjatywy
wydarzenia
zakupy
pieniądze
fachowo
patronaty
reklama
taxi




Autostop
O portalu | Kontakt | Komunikaty | Pełny nawigator | Reklama | Strony WWW | Serwer | Domeny | Współpraca
© Copyright by jaWsieci 2001-2010. Wszystkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu
[do góry]